Lubię wędrować po lesie, polować (ale tylko obiektywem aparatu!) na zwierzęta i rośliny,
słuchać wiatru i wąchać wodę w jeziorze.
Opętańczo zbieram liście, szyszki, korę, mech, drewienka wszelakie i kamienie.
Gromadzę to wszystko na czarną godzinę,
jakby miało mnie uratować przed sprawami ostatecznymi. ;-)

Od wielu lat praktycznie nie używam spodni
(poza małymi wyjątkami, chociaż i po górach zdarzyło mi się wędrować w powłóczystej spódnicy,
ale o tym może kiedyś opowiem).
Uwielbiam zaplatać włosy w warkocze i moknąć w czasie deszczu.
A moją ukochaną porą roku jest Zima.

Od dziecka marzę o własnej koparce
(moja Mama poświadczy - sama kupiła mi zabawkową koparkę na urodziny,
gdy byłam jeszcze przedszkolakiem - dlaczego nie ma żeńskiej formy? przedszkolaczką?),
namiętnie wbijam gwoździe i odnawiam stare meble.
Wszelkie "męskie" prace w domu wykonuję wspólnie z R. Bo lubię. Bo razem raźniej.
I mimo, że On robi to wszystko świetnie, czasami... wiem lepiej. ;-)

Codziennie prowadzę pseudofilozoficzne rozmowy o życiu z naszymi Kotami.
Nasza codzienność wygląda mniej więcej tak:
- Złaź ze stołu!
-Nie jesteś moją matką, zobacz jaki mam ogon piękny!
- Nie zmieniaj tematu!
- I tak mnie kooooochasz, frrrrrr... mrrrrr....
No i kocham. I zamiast besztać - głaszczę, daję smakołyki. ;-)

Marzę o Skandynawii i wszystkim (no, może poza śledziem z beczki), co skandynawskie.
Kilka z tych marzeń już się spełniło,
zaś aktualnym numerem 1 na liście "do spełnienia" jest podróż na Wyspy Owcze.
W celu po-meeeee-czenia z owcami, jasna rzecz. ;-)

Stworzeniem leśno-wodnym jestem "z urodzenia" - Mazurka (nie z ciasta!), że ho ho!
Stworzeniem górskim (ekehm...kozicą zodiakalną również) - z zamiłowania.
Do majestatu Gór wszelakich. Do wspinaczki już mniej.
Ale w drodze powrotnej plecak pełen kamulców to obowiązek. ;-)

Lubię język niemiecki. No, cholibka, lubię.
Wszystkie germańskie zresztą. Nic na to nie poradzę.
W planach przeznaczonych na emeryturę mam naukę duńskiego, szwedzkiego i islandzkiego.
Norweskiego już się trochę uczę. Kolejny będzie farejski?
U mnie jest wszystko możliwe.

Panicznie boję się ciem, chociaż chyba nie powinnam tego zdradzać publicznie...
Tak, wiem, że to tylko takie inne motyle, że nie zrobią mi krzywdy i bardziej się boją mnie, niż ja ich.
Ale kto powiedział, że strach musi być racjonalny?
Mój ma wielkie oczy, które wytrzeszcza na dobijające się do okien owady jeszcze bardziej...

Wszystkie te dziwne rzeczy na temat podpisanej niżej
napisałam na życzenie zdolnych Dziewczyn z Magii Mozaiki,
które przyznały mi wspaniałe Wyróżnienie. O takie śliczne, zielone:
Jak powszechnie wiadomo, z przyjemnym powinno iść w parze i pożyteczne,
więc obowiązkiem mym było podzielić się z Wami tymi informacjami.
Nie, żeby one jakieś pożyteczne były...
No ale....gdyby ktoś chciał sprawić mi prezent urodzinowy na przykład,
to szybciej zgadnie, z czego się ucieszę, prawda? :D
A na obrazkach znalazł się jeden z najnowszych wytworów łapek nurrgulowych,
Las:
- Labradoryt;
- ręcznie formowane srebro pr. 999 (włącznie z liściem);
- łańcuszek srebrny pr. 925;
- oksyda i polerniki wszelakie.
Dostępny. Niedostępny.
~~~
Ściskam!
K.
Ps. A wyróżnienie przekazuję dalej... chętnym!
słuchać wiatru i wąchać wodę w jeziorze.
Opętańczo zbieram liście, szyszki, korę, mech, drewienka wszelakie i kamienie.
Gromadzę to wszystko na czarną godzinę,
jakby miało mnie uratować przed sprawami ostatecznymi. ;-)

Od wielu lat praktycznie nie używam spodni
(poza małymi wyjątkami, chociaż i po górach zdarzyło mi się wędrować w powłóczystej spódnicy,
ale o tym może kiedyś opowiem).
Uwielbiam zaplatać włosy w warkocze i moknąć w czasie deszczu.
A moją ukochaną porą roku jest Zima.

Od dziecka marzę o własnej koparce
(moja Mama poświadczy - sama kupiła mi zabawkową koparkę na urodziny,
gdy byłam jeszcze przedszkolakiem - dlaczego nie ma żeńskiej formy? przedszkolaczką?),
namiętnie wbijam gwoździe i odnawiam stare meble.
Wszelkie "męskie" prace w domu wykonuję wspólnie z R. Bo lubię. Bo razem raźniej.
I mimo, że On robi to wszystko świetnie, czasami... wiem lepiej. ;-)

Codziennie prowadzę pseudofilozoficzne rozmowy o życiu z naszymi Kotami.
Nasza codzienność wygląda mniej więcej tak:
- Złaź ze stołu!
-Nie jesteś moją matką, zobacz jaki mam ogon piękny!
- Nie zmieniaj tematu!
- I tak mnie kooooochasz, frrrrrr... mrrrrr....
No i kocham. I zamiast besztać - głaszczę, daję smakołyki. ;-)

Marzę o Skandynawii i wszystkim (no, może poza śledziem z beczki), co skandynawskie.
Kilka z tych marzeń już się spełniło,
zaś aktualnym numerem 1 na liście "do spełnienia" jest podróż na Wyspy Owcze.
W celu po-meeeee-czenia z owcami, jasna rzecz. ;-)

Stworzeniem leśno-wodnym jestem "z urodzenia" - Mazurka (nie z ciasta!), że ho ho!
Stworzeniem górskim (ekehm...kozicą zodiakalną również) - z zamiłowania.
Do majestatu Gór wszelakich. Do wspinaczki już mniej.
Ale w drodze powrotnej plecak pełen kamulców to obowiązek. ;-)

Lubię język niemiecki. No, cholibka, lubię.
Wszystkie germańskie zresztą. Nic na to nie poradzę.
W planach przeznaczonych na emeryturę mam naukę duńskiego, szwedzkiego i islandzkiego.
Norweskiego już się trochę uczę. Kolejny będzie farejski?
U mnie jest wszystko możliwe.

Panicznie boję się ciem, chociaż chyba nie powinnam tego zdradzać publicznie...
Tak, wiem, że to tylko takie inne motyle, że nie zrobią mi krzywdy i bardziej się boją mnie, niż ja ich.
Ale kto powiedział, że strach musi być racjonalny?
Mój ma wielkie oczy, które wytrzeszcza na dobijające się do okien owady jeszcze bardziej...

Wszystkie te dziwne rzeczy na temat podpisanej niżej
napisałam na życzenie zdolnych Dziewczyn z Magii Mozaiki,
które przyznały mi wspaniałe Wyróżnienie. O takie śliczne, zielone:
Jak powszechnie wiadomo, z przyjemnym powinno iść w parze i pożyteczne,
więc obowiązkiem mym było podzielić się z Wami tymi informacjami.
Nie, żeby one jakieś pożyteczne były...
No ale....gdyby ktoś chciał sprawić mi prezent urodzinowy na przykład,
to szybciej zgadnie, z czego się ucieszę, prawda? :D
A na obrazkach znalazł się jeden z najnowszych wytworów łapek nurrgulowych,
Las:
- Labradoryt;
- ręcznie formowane srebro pr. 999 (włącznie z liściem);
- łańcuszek srebrny pr. 925;
- oksyda i polerniki wszelakie.
~~~
Ściskam!
K.
Ps. A wyróżnienie przekazuję dalej... chętnym!
