W głębinie wód Bałtyku wznosił się za dawnych czasów pałac królowej Juraty.
Ściany tego pałacu były z czystego bursztynu, progi ze złota,
dach z łuski rybiej, a okna z diamentów.
Ściany tego pałacu były z czystego bursztynu, progi ze złota,
dach z łuski rybiej, a okna z diamentów.
Pewnego razu królowa rozesłała wszystkie szczupaki z listami do najznakomitszych bogin jury -
z litewskiego "morze"- a w listach tych zaproszenie na gody i zebranie.
Nadszedł wyznaczony dzień i zaproszone boginie przybyły.
z litewskiego "morze"- a w listach tych zaproszenie na gody i zebranie.
Nadszedł wyznaczony dzień i zaproszone boginie przybyły.
Wówczas królowa, otoczona orszakiem dworzan, ukazała się w sali,
uprzejmie powitała gości i zasiadłszy na bursztynowym tronie powiedziała:
uprzejmie powitała gości i zasiadłszy na bursztynowym tronie powiedziała:
- Miłe przyjaciółki i towarzyszki moje!
Wiecie dobrze, iż mój wszechwładny ojciec Praamżimas, pan nieba, ziemi i morza,
mojej opiece i władzy pozostawił te wody i wszystkich ich mieszkańców.
Byłyście wszak świadkami moich łagodnych i szczęśliwych rządów.
Wiecie dobrze, iż mój wszechwładny ojciec Praamżimas, pan nieba, ziemi i morza,
mojej opiece i władzy pozostawił te wody i wszystkich ich mieszkańców.
Byłyście wszak świadkami moich łagodnych i szczęśliwych rządów.
- Żaden najmniejszy robaczek, - mówiła dalej królowa - żadna najdrobniejsza rybka
nie miały przyczyny skarżyć się i narzekać.
Wszyscy żyli w pokoju i zgodzie; nikt nie odważył się targnąć na życie drugiego.
Teraz zaś jeden nikczemny rybak, Castitis, znad brzegów moich posiadłości,
tam gdzie rzeka święta hołd memu królestwu płaci;
jeden nikczemny śmiertelnik ośmiela się naruszać spokój i skazuje na śmierć moich poddanych,
podczas gdy ja ani jednej rybki nie śmiem do mego stołu złowić.
nie miały przyczyny skarżyć się i narzekać.
Wszyscy żyli w pokoju i zgodzie; nikt nie odważył się targnąć na życie drugiego.
Teraz zaś jeden nikczemny rybak, Castitis, znad brzegów moich posiadłości,
tam gdzie rzeka święta hołd memu królestwu płaci;
jeden nikczemny śmiertelnik ośmiela się naruszać spokój i skazuje na śmierć moich poddanych,
podczas gdy ja ani jednej rybki nie śmiem do mego stołu złowić.
Takiej śmiałości nie można puścić płazem.
Oto czekają łodzie, płyńmy razem nad brzeg Szwenty,
bo własnie o tej porze zwykł ów rybak rzucać sieci.
Naszymi tańcami i śpiewami zwabimy go na dno morza, udusimy i oczy żwirem zasypiemy.
Oto czekają łodzie, płyńmy razem nad brzeg Szwenty,
bo własnie o tej porze zwykł ów rybak rzucać sieci.
Naszymi tańcami i śpiewami zwabimy go na dno morza, udusimy i oczy żwirem zasypiemy.
To rzekłszy natychmiast wyruszyła w drogę,
a wraz z nią sto bursztynowych łodzi pożeglowało dokonać okrutnej zemsty.
a wraz z nią sto bursztynowych łodzi pożeglowało dokonać okrutnej zemsty.
Płyną, słońce pogodnie świeci, morze ciche, a echo roznosi po wybrzeżu słowa pieśni.
Zajęty pracą rybak nie zauważył przybyszów, ale usłyszawszy śpiew odwrócił wzrok,
a oczom jego ukazały się bogate łodzie i przepiękne dziewice,
a przewodziła im ubrana w błękitne szaty, z koroną na głowie
oraz bursztynowym berłem w ręku, królowa morza.
a oczom jego ukazały się bogate łodzie i przepiękne dziewice,
a przewodziła im ubrana w błękitne szaty, z koroną na głowie
oraz bursztynowym berłem w ręku, królowa morza.
"O, rybaku piękny, młody,
Porzuć prace, chodź do łodzi:
u nas wieczne tany, gody,
Nasz śpiew troskę twą osłodzi.
Obdarzymy boskim stanem,
Skoro z nami mieszkać będziesz:
Śród nas będziesz morza panem,
I naszym kochankiem będziesz".
Oczarowany rybak już miał rzucić się w objęcia boginek,
gdy królowa skinieniem berła uciszyła towarzyszki i rzekła:
gdy królowa skinieniem berła uciszyła towarzyszki i rzekła:
- Stój, niebaczny! Zbrodnia twa wielka i godna kary, jednak ci przebaczę po jednym warunkiem.
Podobasz mi się, kochaj mnie więc, a będziesz szczęśliwy!
Lecz jeślibyś wzgardził miłością Juraty, wtedy zaśpiewam ci taka piosenkę,
że wnet będziesz w mej mocy i zginiesz na wieki.
Podobasz mi się, kochaj mnie więc, a będziesz szczęśliwy!
Lecz jeślibyś wzgardził miłością Juraty, wtedy zaśpiewam ci taka piosenkę,
że wnet będziesz w mej mocy i zginiesz na wieki.
Młodzieniec wybrał i przysiągł Juracie wieczną miłość.
Królowa zaś co wieczór przypływała do niego i górę, na której się kochali, nazwała jego imieniem.
Królowa zaś co wieczór przypływała do niego i górę, na której się kochali, nazwała jego imieniem.
Mijał już prawie rok, odkąd Jurata pierwszy raz spotkała się z rybakiem na górze Castitiv,
gdy Perkun, dowiedział się o miłości bogini do śmiertelnika.
Kiedy królowa wróciła do swojego pałacu po schadzce, mocno się rozgniewany,
cisnął piorunem w morskie bałwany, królową Juratę zabił,
a jej zamek roztrzaskał na drobne cząstki.
Rybaka zaś przykuł na dnie morza do skały i położył przed nim ciało kochanki,
którą młodzieniec opłakiwać miał do końca świata.
Dlatego teraz, gdy wicher morski rozbryzguje fale, słychać jęk z daleka - to płacz biednego rybaka.
Woda zaś wyrzuca na brzeg kawałki bursztynu,
z którego zbudowany był pałac Królowej Bałtyku... *
gdy Perkun, dowiedział się o miłości bogini do śmiertelnika.
Kiedy królowa wróciła do swojego pałacu po schadzce, mocno się rozgniewany,
cisnął piorunem w morskie bałwany, królową Juratę zabił,
a jej zamek roztrzaskał na drobne cząstki.
Rybaka zaś przykuł na dnie morza do skały i położył przed nim ciało kochanki,
którą młodzieniec opłakiwać miał do końca świata.
Dlatego teraz, gdy wicher morski rozbryzguje fale, słychać jęk z daleka - to płacz biednego rybaka.
Woda zaś wyrzuca na brzeg kawałki bursztynu,
z którego zbudowany był pałac Królowej Bałtyku... *
* Dawna litewska legenda
***
Drastycznie, wiem.
Nic nie poradzę jednak na to, że większość wspaniałych legend własnie tak się kończy.
Gnuśna boginka i jej ukochany zostają ukarani przez wszechwładnego boga,
lecz dzięki temu śmiertelnicy poznają piękno bursztynu.
Bo jak inaczej trafiałby w nasze ręce, jeśli nie przyniesiony na brzeg przez morskie fale? ;-)
Nic nie poradzę jednak na to, że większość wspaniałych legend własnie tak się kończy.
Gnuśna boginka i jej ukochany zostają ukarani przez wszechwładnego boga,
lecz dzięki temu śmiertelnicy poznają piękno bursztynu.
Bo jak inaczej trafiałby w nasze ręce, jeśli nie przyniesiony na brzeg przez morskie fale? ;-)
Wbrew wszechobecnej w tekście sugestii,
postanowiłam zobrazować tę przypowieść nie bursztynem,
lecz symbolizującym morskie bałwany i błękit szat Juraty Kwarcem.
postanowiłam zobrazować tę przypowieść nie bursztynem,
lecz symbolizującym morskie bałwany i błękit szat Juraty Kwarcem.
Co Wy na to? :-)
Ściskam, K.
Jurata:
druza kwarcu błekitnego;
srebro pr. 999 i 925;
niedostępny






