2012/10/12

Atramentowy

Był sobie raz listowy, człowiek dobry i pracowity.
Już od lat roznosił od wsi do wsi, od pustek do pustek, od domu do domu
listy, gazety i paczki. 

 
Czy byla dobra pogoda, czy zla, zawsze listowy zjawiał sie u ludzi.
Wiosną, latem i jesienią jeździł na rowerze, a zimą, kiedy były wielkie zaspy, zamieć czy ślizgawica,
brał kij do ręki i szedł piechotą. 

 
Nie tylko ludzie bardzo go lubili, ale i zwierzęta domowe.
Kiedy konie widziały go z daleka, z radości wołały - hi, ha, ha,
a krówki - mu, mu...,
owce i jagnięta: - me, me...,
psy - hau, hau!,
a koty - miau, miau. 

 
Ale nadszedł czas, kiedy listowy był już stary i coraz słabszy,
chociaż jemu wciąż się zdawało, że jest młody i mocny.
Co dzień, tak jak przedtem, wychodził rano z domu i szedł w obchód.
Zdążył jednak obejść tylko kilka domów i był już tak zmęczony,
że dalej iść nie mógł. 

 
Ludzie się gniewali, że na czas nie dostawali poczty, a kiedy listowego spotkali, wymyślali mu.
Listowy martwił się i zastanawiał, co zrobić. 

 
Była zima, listowy zdążył obejść kilka domów, a już dalej iść nie miał siły.
Na drodze stały puste sanki zaprzęgnięte w trzy pary psów.
Usiadł więc na nich, żeby trochę odpocząć.
Nagle zobaczył kilkadziesiąt krośniąt, które złapały jego torbę z listami,
a gdy poderwał się z sanek, pognały psy i odjechały. 

 
Listowy wrócił do domu przygnębiony, siadł na ławce przy piecu i zagadał do siebie:
- Co teraz będzie, co teraz będzie...
Pod wieczór przed chatą listowego zadźwięczały dzwonki, a kiedy wyjrzał na zewnątrz,
zobaczył krośnięta, które przyniosły mu z powrotem torbę.
Od ludzi dowiedział się później, że rzetelnie całą pocztę rozwiozły. 


Od tego czasu krośnięta codziennie pomagały listonoszowi w pracy.
Początkowo ludzie nie mogli się przyzwyczaić do nich, ale później,
gdy jakiś czas ich nie widzieli, tęsknili za nimi.
Krośnięta rozwoziły pocztę przez kilka lat, aż do śmierci listowego.*
*Alojzy Nagel, Matka Przyroda i jej dzieci. 

Pomyślałam sobie, patrząc na ten Agat, o polskich listonoszach i ich atramentowych mundurkach. 
Noszą je jeszcze? Niemieccy mają żółto-czarne, bo takie są barwy Deutsche Post.
Nie tylko więc pracują, jak pszczółki, ale i wyglądają podobnie...

Ink-ed:
-Agat atramentowy;
- srebro pr. 999, oksydowane;
- rzemień ze srebrnym zapięciem pr. 925;
dostępny. 

Ściskam! 
K.