2012/01/25

Magia Mozaiki oraz jak to się robi?

Ponieważ bardzo podoba mi się pastelowe lustereczko (jak i pozostałe rzeczy) 
wykonane przez cudowne dwie Dziewczyny z bloga Magia Mozaiki
chciałam Was zaprosić na rozdawnictwo z okazji ich urodzin. :-)
Prace dziewczyn są nieziemskie, zakochuję się w co drugiej stworzonej przez nie mozaice... 
Dotrzymajcie mi towarzystwa w mojej "chorobie z miłości". ;-)


Zapraszam!

***
Dostaje od Was sporo maili z pytaniami o narzędzia, technikę, w której tworzę, materiały, 
więc postanowiłam pokazać Wam małe co nieco z mojego warsztatu. 
Tym samym uchylam rąbka tajemnicy, która wcale tajemnicza nie jest. :-) 
Dzisiejszy post będzie dotyczył narzędzi, którymi się posługuję w większym lub mniejszym stopniu, 
tworząc biżuterię.

To mój podstawowy zestaw narzędziowy.
Nie jest duży: część rzeczy jest niezbędna, część da się zastąpić innymi,
a części prawie w ogóle nie używam...

W zestawie znajdziecie szczypce płaskie w trzech wersjach:
dwie zwykłe o różnej długości i jedne z powłoką z PVC.
Najczęściej jednak używam dwóch par - środkowej i tej po prawej stronie. 
Szczypce płaskie służą właściwie do wszystkiego: do trzymania drutu podczas topienia,
do nadawania kształtu, do spłaszczania, do zamykania i otwierania ogniwek... 
Na szczególną uwagę zasługują jednak szczypce ze specjalną powłoką PVC
Używam ich głównie do prostowania drutu lub przytrzymywania gotowych elementów podczas łączenia.
Ich ogromną zaletą jest to, że pozostawiają drut bez śladów, 
co jest ważne zwłaszcza podczas pracy z miękkim materiałem. 

Kolejne szczypce w mojej "kolekcji" to: 
szczypce zaciskające, szczypce okrągłe oraz tnące boczne
O ile szczypce tnące - jak sama nazwa wskazuje - służą do cięcia, a zaciskające - do zaciskania
(kuleczek zaciskowych), o tyle szczypce okrągłe przydają się do wielu zadań. 
Nie tylko pomogą przy robieniu oczek (loop), sprężynek i kółeczek, ale także pozwolą Wam
nadać ostateczny kształt ornamentom i zawijaskom, 
którymi chcecie przyozdobić Waszą biżuterię. :-)
Najrzadziej używanymi w tym zestawie są szczypce zaciskające. 
Wolę kuleczki w niezmienionym kształcie... ;-)

Ten niepozorny zestaw składa się z narzędzi, którymi wykańczam (nerwowo siebie) swoje twory. 
Przynajmniej trzy z tych rzeczy posiadacie w domu i nie musicie ich kupować. 
Śrubokręt (ze skrzynki z narzędziami R.) służy mi do robienia ogniwek o różnej średnicy,
do tworzenia zawijasów, czasami do "upychania" cieniutkich drucików w niedostępnych miejscach. 
Polernik (jedyna rzecz, której możecie w domu nie mieć) pozwala na wypolerowanie nie tylko gładkich powierzchni, ale także tych niedostępnych zakamarków, gdzie jeszcze czai się oksyda, a nie powinna. Kupiłam go stosunkowo niedawno, da się bez niego żyć - od czego są ściereczki flanelowe? ;-)
Pilnika metalowego (mój jest półokrągły) używam do piłowania końcówek drutów,
jest też bardzo przydatny przy pracy z art-clay. Do tej pory używam też takiego małego,
do paznokci, ale wstyd go pokazać - tak jest zużyty. 
Silikonowy pędzel (mam zestaw 6 sztuk z różnymi końcówkami, kupiony w polskim Lidlu za 8zł) 
jest wbrew pozorom wielofunkcyjny.
Podczas pracy z drutami używam go do tworzenia plątaniny zawijasów i kółeczek,
natomiast w moich próbach z art-clay świetnie się sprawdza np.przy rozprowadzaniu pasty. 

Powyżej widać narzędzia, których używam sporadycznie, głównie w pracy z AC. 
Imadełko, wałek z PVC, linijka, pęseta
(mam gdzieś jeszcze okular-lupę, który był w komplecie - R. dostał takie cudo w pracy),
szczotka druciana i dziwne coś (znalezione u dziadka w piwnicy)...
Wszystko jest pomocne w pracy z gliną. Ale zdarza mi się użyć wałka jako wzornika,
czy imadełka do przytrzymania drutu podczas zaplatania. 

A to zdjęcie przedstawia moją najnowszą zdobycz - wzorniki do kółek.
Komplet kosztował dosłownie 4 funty, przyleciał z Wielkiej Brytanii
i zrobił rewolucję w moim domowym warsztacie! 
Niby proste schodkowe, okrągłe, metalowe "patyki", ale potrafią zdziałać cuda. 
Takie narzędzia są bardzo pomocne, jeśli ktoś chce - jak ja - by jego kółka, zawijasy i inne ornamenty
w obu kolczykach były idealnie takiej samej średnicy.
 Jeszcze ich nie używałam, bo pojawiły się u mnie wczoraj, ale jestem pewna,
że będą mi często towarzyszyć podczas pracy z drutami... :-)

Nieodłącznym pomocnikiem jest także palnik
Jeśli posiadacie w domu kuchenkę gazową - wystarczy. 
Jeśli jednak jesteście pozbawieni tej przyjemności, jak ja, palnik jest niezbędny. 
Jak widzicie mój jest już dość stary, ma połamaną końcówkę ochronną (spadł ze stołu, bidulek), 
jest porysowany itp. Ale najważniejsza część - jego płomienne serce - działa bez zarzutu. 
Palnik nie tylko wypali Wasze wyrzeźbione w pocie czoła, niezbyt duże, formy z art-clay,
ale także pomoże zakończyć drut efektowną kuleczką, czy zmiękczy zbyt oporny materiał. 


Tak w skrócie prezentuje się moja banda pomocników.
Większość z tych rzeczy macie w domach - jeśli nie w takiej formie, to w podobnej.
Bo przecież zwykłe kombinerki też dadzą radę otworzyć i zamknąć ogniwko,
a śrubokręt świetnie się sprawdza w roli dłuta do rzeźbienia czy wzornika.
Metalowy pilniczek do paznokci lub - również używany przeze mnie -
papier ścierny świetnie da sobie radę.
A do polerowania używam głównie ściereczki kupionej za 1 euro w drogerii...
Rozejrzyjcie się po swojej kuchni, łazience, biurku...
...tam jest niezliczona liczba przydatnych rzeczy! 

Mam nadzieję, że taki cykl postów pomocniczych się Wam spodoba i ułatwi Wasze biżuteryjne próby.
Ściskam,
K.