2010/12/03

Lodowato, czyli żyję.... jeszcze.

Niestety (ale na szczęście dla bloga) zostałam poniekąd zmuszona przez Dziadka Google
do zainstalowania jego chromolonej przeglądarki.
Nie bardzo mi się ten pomysł podoba, no ale cóż zrobić... żeby tu czasami coś napisać i pokazać, muszę pójść na kompromis.
Ale spokojnie, za kilka dni przyjeżdża R. i rozprawi się ze wszystkimi aktualizacjami.
A wtedy będę szaleć.... nie, nie będę.
Wtedy będzie ślub, potem wyjazd, potem święta i pierwsze urodziny bloga w odsłonie biżuteryjnej (powinnam jakieś candy zrobić???)...
Przepraszam, ale końcówka tego roku to naprawdę brak czasu na cokolwiek,
na plecenie nowych rzeczy też... a pomysłów mam mnóstwo.



Powyżej: lodowata woda.
Bransoletka na zamówienie specjalne.
Dużo różnorodnych kamieni: turkusy, lapis lazuli, kwarc mszysty, kwarc niebiański, sodalit, marmur lazurowy, błękitny jadeit górski i oczywiście srebro 999 i 925. I kwiatek koralikowy.
Być może do kompletu powstaną kolczyki za czas jakiś...
Dzięki Ola!


Ps. możliwość komentowania przywrócona, więc spodziewajcie się niebawem ciepłych słów ode mnie. Dziękuję, że tu czasami zaglądacie i piszecie.