2013/09/01

Dobry

Mam mocne postanowienie:
jeden post tygodniowo. Co najmniej.
Trzymajcie kciuki, bym tym sposobem powróciła na łono blogosfery już na dobre. ;)
*
Pierścień ów wykonałam już kilka tygodni temu,
ale jakoś nie było okazji, by się nim z Wami podzielić.
No dobrze, okazji mogło być mnóstwo, ale nic nie było w stanie
zmusić mnie do napisania posta.  
No ale jest, udało się, znalazłam wolną chwilę w to piękne, słoneczne popołudnie. 


Pierścionek wykonałam z miedzi, do której ostatnio zapałałam miłością. 
Jest to miłość trudna, wymagająca poświęceń i zanim okazała się miłością - była przymusem. ;) 
W myśl zasady "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma",
rozpoczęłam proces oswajania tego kobiecego pierwiastka, miedzi.
A może to miedź oswoiła mnie?


Kamieniem, którego użyłam, jest beczułka Agatu.
Kolory ma właściwie trzy: mleczną biel, fiolet i intensywny róż. 
Lubię Agaty, bo to takie dobre kamienie.
Dosłownie, agat z greckiego oznacza "dobry". 


Miedź "zaplątałam", oksydowałam i wypolerowałam. 
Nie obyło się bez łez, złości i rzucania w kąt, ale koniec końców - udało się. 


Ci z Was, którzy są tu ze mną od początku (za co bardzo dziękuję!) wiedzą,
że pierścionki robię niezwykle rzadko.
Ale może, dzięki miedzi, to się zmieni? 
Pierścionek to taka forma, która sprawia mi pewną trudność...nazwijmy to "techniczną".
Otóż uważam, że dopasowanie rozmiaru pierścionka do  palca
jest bardzo niewdzięcznym zadaniem. ;)
Dlatego ten ma rozmiar uniwersalny, jest regulowany.
Wystarczy bardziej zacisnąć lub rozciągnąć obręcze et voila!
Czy ktoś ma serdelki (jak ja! ;)), czy smukłe piękne palce pianisty
(uprzejmie zazdraszczam!) - pasuje. 


To się nagadałam, co? ;) Następnym razem przygotuję dla Was jakąś ciekawą legendę.
Jeśli czekacie na moje posty - dziękuję i zapraszam za tydzień.
A może wcześniej?


Dobry:
- miedź, oksydowana i polerowana;
- Agat;
- rozmiar uniwersalny (regulowany);
- dostępny. 

Ściskam!
K.