2012/11/06

Dwa deszcze


Matka Przyroda miała dwóch synów, którzy nazywali się deszczami.
Ich zadaniem było polewanie ciągle ziemi, żeby wszystko pięknie rosło.
Ale te łobuzy stały się leniwe i wcale nie chciały słuchać matki.
Na ziemi zrobiła się wielka susza - studnie, stawy wyschły, w rzekach było mało wody.
Kwiatki, żytka, bulwy, buraki, krzaki i drzewa powiędły,
a ptaszki niespokojnie latały w powietrzu i krzyczały: Pić! Pić! Pić!


Kiedy Matka Przyroda to zobaczyła, rzekła do młodszego syna:
- Biegnij, polej ziemię, bo tam wszystko umiera z pragnienia.
- Ja nie pójdę - powiedział nieposłuszny deszcz.
Matka Przyroda wzięła bicz i dala niegrzecznemu porządnie w skórę.


Wtedy deszcz wygnał kilka chmur z ich izdebek, wsiadł na jedną z nich z tyłu
i poleciał na niej na ziemię jak na skrzydle.
W rękę wziął bat i zaczął bić chmury. Zrobił się wielki hałas i z chmur polało się mnóstwo wody.
Tu i tam deszcz narobił szkód, ale po jego odejściu wszystko zaczęło na nowo rosnąć.
Kiedy syn ten wrócił do domu, matka nazwala go Grzmotowym Deszczem.
Od tego czasu, gdy na ziemi jest sucho,
zjawia się Grzmotowy Deszcz.


Ale nie trwało długo i znowu była na ziemi susza.
Teraz Matka Przyroda rzekła starszemu synowi, żeby polał ziemię.
Deszcz skrzywił twarz, pomilczał chwilę,
ale chcąc nie chcąc siadł na chmurę i pomaleńku poleciał na ziemię.
Z jego oczu wciąż w dół spadały łzy. Płakał i płakał, wcale nie myślał przestać płakać.
Krówki, konie, indyki, kurki i gąski wołały:
- Już dość! już dość!
Tylko grzybom w lesie deszczowych łez było wciąż za mało.
Matka Przyroda widząc co się święci, zawołała do domu starszego syna
i nazwała go Szlogą, co po kaszubsku znaczy słota.*
*"Matka Przyroda i jej dzieci", Alojzy Nagel.



Kobatlowa łza:
- Kwarc denim;
- srebro pr. 999; oksydowane i polerowane;
dostępny.

Ściskam!
K.