2012/03/06

Norðrljós


*
*

Zauroczona od dawna pięknymi barwami świecących w połączeniu z ziemskim polem magnetycznym gazów, postanowiłam wykonać swoją wersję Zorzy Polarnej.

Zielenie i czerwienie Zorzy to zasługa tlenu,
purpura i bordo to azot, fiolety i odcienie niebieskiego to wodór i hel.
Niesamowita feeria barw.

Według nordyckiej mitologii autorstwa Thomasa Bulfincha to, co ludzie nazywają
Zorzą Polarną, Aurora Borealis, Światłami Północy,
w rzeczywistości są mieniącymi się wielobarwnie zbrojami walecznych Walkirii,
uzbrojonych w hełmy i włócznie, przemierzających niebo na swych rumakach.

Ten mit jednak nie znalazł potwierdzenia w żadnych nordyckich źródłach - co, być może,
wynika z faktu, że niegdyś odległość Bieguna Północnego
od teraźniejszej Skandynawii była dla wielu nie do pokonania -
- ówcześni ludzie nie znali więc takiego zjawiska.

Pierwsze nordyckie wspomnienie o norðrljós pojawia się dopiero w norweskiej kronice
Konungs Skuggsja z 1230 roku.
Kronikarz słyszał o tym fenomenie od powracających z Grenlandii rodaków.
Tłumaczył on owo zjawisko na trzy możliwe według niego sposoby:
rozległymi pożarami wokół oceanu,
promieniami słonecznymi sięgającymi Ziemi także w nocy
lub gromadzeniem przez lodowce energii w takiej skali, że w końcu stały się one fluorescencyjne.

Choć dziś wiemy w jaki sposób powstaje zorza, zachwyca mnie przenikliwość umysłu dawnego kronikarza,
 który potrafił już wówczas połączyć to zjawisko ze Słońcem.


Aurora pojawia się także w mitologii rzymskiej i greckiej (Eos), jako bogini jutrzenki, brzasku, świtu,
odnawiająca się każdego ranka. 

Może, skąpana w słonecznym świetle, wygląda podobnie? ;-)

Aurora:
muszla Paua;
srebro pr.999 oksydowane na kolorowo i przetarte;
wysokość: 70mm, w tym 60mm sama muszla;
szerokość w najszerszym miejscu: 40mm;
dostępny niedostępny


Ściskam!
K.