2011/08/01

Surowe Lato / Raw Summer

Lato w tym roku nas nie rozpieszcza.
Nie, żebym narzekała.... jestem typem misia polarnego. ;) Ale nie ukrywam,
że zbyt wiele dni spędzonych w domu z powodu deszczu ma - oprócz wiadomych plusów -
swoje minusy.
Na przykład nie można pływać... albo pochodzić po górach, zwiedzać okolicę...
Całe szczęście ostatni weekend lipca był cudownie ciepły
i - oprócz dłubania w srebrze - udało nam się zobaczyć kolejny zakątek południowych Niemiec.
Ale o tym na końcu.

Tymczasem chciałam Wam pokazać produkt uboczny tego, co przez ostatnie dwa tygodnie powstawało w mojej maleńkiej pracowni.

Produkt uboczny, ponieważ powstał z "resztek" po specjalnym zamówieniu.
A ponieważ to zamówienie jest naprawdę bardzo specjalne,
to do końca sierpnia mam zakaz pokazywania go gdziekolwiek... :)
Jak się zapewne domyślacie - ma to być niespodzianka.
Ale na razie cicho sza...

Z różnych zlepków i pozostałości srebrnej gliny ulepiłam "Surowe Lato".
Surowe zarówno w formie, jak i treści. Poszarpane, jak liście drzew po burzach gradowych; nieco rozmyte - jak krajobraz deszczowy, ale mimo wszystko kwitnące...

Tak w tym roku wygląda lato....chociaż sierpień może nas jeszcze bardzo zaskoczyć, prawda?
Liczę na to, że uda mi się popływać więcej, niż ten jeden dotychczasowy raz, w Bodeńskim...

Surowe Lato / Raw Summer:
srebro pr. 999 / fine silver
cyrkonie / zyrcons
srebrny łańcuszek pr.925 / sterling silver chain
35x25mm
na sprzedaż (poprzez e-mail lub w Trendsetterce) / for sale (e-mail me or buy on etsy)


A na koniec "turystyczna piosenka", czyli Marienschlucht w roli głównej.
To naprawdę niesamowite miejsce, gdzie można skutecznie powalczyć z fobią
dotyczącą drewnianych schodów, przez szpary których widać przepaść (to ja),
czy też z lękiem wysokości (to R.) . Polecamy! ;)
A tak na poważnie, to przepiękny wąwóz, wzdłuż którego prowadzą drewniane schody,
aż do brzegu Jeziora Bodeńskiego. Stamtąd można wrócić statkiem do jednego z pobliskich miasteczek, lub - tak jak my - wrócić tą samą drogą na górę...
Więcej informacji (niemieckojęzycznych) znajdziecie
na oficjalnej stronie internetowej.
W pobliżu wypatrzyliśmy też ruiny starego zamku - nie byłabym sobą,
gdybym nie zajrzała i tam. To ruiny Zamku Kargegg,
o którym więcej przeczytacie tu.
A teraz nacieszcie oko naszymi fotografiami...

Widok z góry.

Tędy trzeba będzie wrócić...

Pod schodami płynie strumień, który jest "autorem" tego wspaniałego krajobrazu.
Woda wyżłobiła sobie głębokie korytko w skałach...

Marienschlucht i jego patronka.

Zdjęcie z serii "nasi tu byli". ;)

Meta, a dla nas przystanek: Ueberlingen See
(część Jeziora Bodeńskiego, nazwa pochodzi od pobliskiego miasta).

I wracamy na górę...

Niby ta sama droga, ale jednak inna.

Ruiny Zamku Kargegg.

Tylko tyle z niego zostało...jedna ściana. Szkoda.


Ściskam!
K.