2011/03/12

Sobota.


Oczekujemy dziś przesympatycznych Gości ze Słowacji, więc post będzie króciutki.
Czeka nas uroczy wieczór w towarzystwie Ani i Marcina, smacznego jedzonka,
kilku butelek ciekawych trunków
i planowanie jutrzejszych wypraw krajoznawczych. ;-)


Ale zdążyłam zrobić kilka zdjęć zielonej bransoletki. Miałam chrapkę na zieleń.
Chyba chce mi się Wiosny...


Połączyłam wszystkie zielone kamienie, jakie znalazłam w czeluściach swoich pudełek.
Zdecydowanie muszę uzupełnić zapasy...


Zielony onyks, surowy malachit, fluoryt, szmaragdy Nilu i chryzokola.


A na dokładkę kilka ujęć z dzisiejszego, wiosennego zupełnie, spaceru po Konstancji.
Słonko świeciło do późnego popołudnia, temperatura sięgała nawet+18 stopni,
Jezioro Bodeńskie mrugało do nas szmaragdowym okiem....


Imperia nadal dzielnie pilnuje portu... jednak w promieniach słońca wygląda
bardziej zachęcająco, niż w grudniowym półmroku.


Kaczuchy też poczuły Wiosnę (i chleb w rączkach małych dzieci biegających po nabrzeżu)...


Życzę Wam udanego wieczoru dziś i wspaniałego jutrzejszego dnia!
Odpocznijcie... wiosna jest tuż tuż...

Ściskam!
K.