12 stycznia 1984 roku, w czwartek, o godzinie 6.05 dostałam swoją pierwszą pieczątkę
w książeczce z datami przydatności do spożycia.
Co roku o 6.05 pieczątkę ową odnawiano, a świętowano przy tym przednio,
mimo że zima i słońca ni(e) ma.
w książeczce z datami przydatności do spożycia.
Co roku o 6.05 pieczątkę ową odnawiano, a świętowano przy tym przednio,
mimo że zima i słońca ni(e) ma.
W tym roku również dostałam pieczątkę: o 6.05, piik-piik - zawołał sms od Pani Rodzicielki.
Tak się złożyło, że dzieli nas teraz ponad 1500km, więc był to jedyny sposób,
bym została oznaczona na kolejny rok datą przydatności do spożycia...
a tym samym została dopuszczona do życia wśród innych istot ludzkich.
I wiecie co? Pierwszy raz w tym dniu jest wiosennie, słonecznie i ptaszki ćwierkają...
(chyba dlatego, że to południe niemieckie ma zupełnie inny klimat)
Tak się złożyło, że dzieli nas teraz ponad 1500km, więc był to jedyny sposób,
bym została oznaczona na kolejny rok datą przydatności do spożycia...
a tym samym została dopuszczona do życia wśród innych istot ludzkich.
I wiecie co? Pierwszy raz w tym dniu jest wiosennie, słonecznie i ptaszki ćwierkają...
(chyba dlatego, że to południe niemieckie ma zupełnie inny klimat)
Okres zimowy to w mojej Rodzinie czas wielu wspaniałych świąt i uroczystości.
Nie tylko tych oczywistych, ale i rocznic, urodzin, imienin.
W 2010 roku dołączyła do tego kolejna rocznica - wczoraj minął miesiąc od momentu,
gdy zostałam małżo(wi)nką.
Piękny to stan, chociaż teoretycznie nic, oprócz nazwiska, się nie zmieniło... :)
Nie tylko tych oczywistych, ale i rocznic, urodzin, imienin.
W 2010 roku dołączyła do tego kolejna rocznica - wczoraj minął miesiąc od momentu,
gdy zostałam małżo(wi)nką.
Piękny to stan, chociaż teoretycznie nic, oprócz nazwiska, się nie zmieniło... :)
Poniżej jedno ze zdjęć z naszej plenerowej sesji ślubnej. Mówiłam już, że kocham lasy i śniegi?
Zdjęcie zrobił nasz dobry znajomy z Koykos Studio.
A ponieważ praktycznie uporaliśmy się już z przeprowadzką - znowu znalazłam czas na to,
co lubię najbardziej. Wyszperałam z czeluści koszy moje pierwsze artclayowe nieudaczniki
i postanowiłam przemienić je jednak w coś udanego.
A że nieidealne? I co z tego? :)
co lubię najbardziej. Wyszperałam z czeluści koszy moje pierwsze artclayowe nieudaczniki
i postanowiłam przemienić je jednak w coś udanego.
A że nieidealne? I co z tego? :)
Koral, srebro pr. 999 i 925, cyrkonie
To by było na tyle.... :)
