Ostatnimi czasy retro, vintage i inne duchy z przeszłości stały się nie tylko bardzo modne, ale i bardzo inspisrujące.
Chociaż moja fascynacja latami 30., 40. i 50. sięga wielu lat wstecz, wpisuję się w aktualne trendy. I nie bardzo się to mojej buntowniczej duszy podoba. Pozostaje mi marzyć, że "wintydż-bum" minie tak szybko, jak się pojawił.
Przyznam szczerze, że ten piękny trawiasty howlit przeleżał u mnie chyba z pół roku, zanim wymyśliłam, co z nim zrobić.
A i to przyszło dopiero wówczas, gdy w moje ręce wpadły
najprawdziwsze retro
perełki w odcieniu mięty (Aniu L. dziękuję!).
Perełki, choć sztuczne, świetnie dopasowały się do całości.
Pozostaje tylko wsiąść do pociągu bylejakiego...