2015/03/03

Koza domowa

Kochani, Kochane... dziękuję Wam, że ze mną tu byliście przez tak długi czas. Ta forma bloga wypaliła się i postanowiłam ruszyć z czymś zupełnie nowym. Serdecznie zapraszam Was do Kozy domowej, gdzie teraz urzęduję. :) 
Ściskam i zapraszam!
k.


2014/05/02

Święto Boru

Ognistej i wspaniałej wiosny Beltainowej, 
dobrego świętowania, pięknych drzew i mądrych ludzi dookoła!








Wiosna:
- Fluoryt;
- srebro pr. 999, oksydowane;

Ściskam!
K. 

2014/03/22

Hoggo


"Majestatyczny dąb szypułkowy Hoggo nosi imię mitycznego władcy Wysoczyzny Elbląskiej i Zalewu Wiślanego. Drugi pod względem wieku na terenie Nadleśnictwa Elbląg (po rosnącym w Kadynach dębie Bażyńskiego), liczący ponad 600 lat pomnik przyrody jest wciąż w świetnej kondycji. Mierzy blisko 8 m obwodu.


Z legend i mitów starożytnych Prus dowiemy się, że Hoggo był jednym z 12 synów Widwuta, władcy krainy położonej na południe od Bałtyku. W dziedzictwie otrzymał terytorium oblane wodami Morza Estów, czyli dzisiejszego Zalewu Wiślanego, które w tamtym czasie zwano Gepedoios (Wysoczyzna Elbląska). 


Hoggo był walecznym wojownikiem, żeglującym  po mitycznych morzach w poszukiwaniu łupów i sławy. Co jakiś czas powracał do swego „zamczyska” zwanego Tolko (Tolkmicko), aby odnowić swą nadprzyrodzoną siłą magię strzegącą mury jego grodu oraz by poskromić rozzuchwalonych jego nieobecnością Gigantów.


Nienawidził swej żony za to, że nie powiła mu ani jednego syna. Miał „tylko” trzy córy: Mitę (której po ojcu przypadł gród Tolko), Cadinę (która w swojej opiece objęła magiczne miejsce Klasztornej Góry) oraz Pogesanę (wieszczkę i wróżbitkę, która objęła w swą magiczną pieczę całą krainę Pogezani). Hoggo starał się nauczyć je wojennego rzemiosła. Na nieszczęście dla niego – jednak bezskutecznie.Zirytowany do granic możliwości odpłynął w bezkres horyzontu, złorzecząc i rzucając klątwy. Do tej pory gwałtowne burze i sztormy na Zalewie kojarzone są z jego imieniem."*

*tekst i fotografia: Jarosław Mytych, Nadlesnictwo Elbląg


Nie ma lepszego czasu na powroty, niż czas odradzania się przyrody... Wybaczcie, ciężko było dotrzymać obietnicy w obliczu niezbyt radosnych wydarzeń w życiu. 
Ale odradzam się na Wiosnę. 


Hoggo:
- zielony Agat (60mm średnicy)
-miedź

Ściskam!
K. 



2014/01/01

2014



Dziękuję Wam za kolejny rok i życzę, by następny nie był gorszy! 
Bądźcie zdrowi - z resztą dacie sobie sami świetnie radę! :)
Ściskam,
K. 

2013/12/05

Ocean myśli niespokojnych

Mam problem. Problem techniczny.
Mój serwer ze wszystkimi niemalże zdjęciami na blogu w marcu przyszłego roku przestanie istnieć...
Razem z nim wszystko, co do tej pory ozdabiało tego bloga.
A przynajmniej w swoim założeniu miało to robić. Zdjęcia biżuterii, grafiki...
To są setki zdjęć, bo 27. grudnia miną 4 lata odkąd zaczęłam na nowo prowadzić tego bloga.
I nie bardzo potrafię sobie wyobrazić, że teraz wszystkie te zdjęcia
będę musiała podmienić na nowe.
Ratunku?

A w międzyczasie powstało sporo nowych projektów,
którymi sukcesywnie będę się z Wami dzieliła.
Między innymi tworzyłam ten zimny, oceaniczny, miedziany wisior z Agatem. 







Ocean:
-miedź oksydowana i polerowana;
-Agat;
-dostępny. 

Ściskam!
Szukająca nowego darmowego serwera 
K. 

2013/11/01

Dziady


Kołtuniasty i omszały
Aż do samych stóp,
Z bagien, z parowów zdziczałych
Wybiegł czarny bóg!

Za nim morowce i nocnice,
I różne roidła;
Gasi nowych gwiazd mgławice
Niech się nie rozwidnia!

Pazurów rozcapierzonych
Raniące ościenie-
Chce gnać w różne świata strony,
Budząc przerażenie.

Z nim zaguba i ciemnica
Zgodnie się zmówiły,
By się w tajniach -tajemnicach
Dusze zatraciły.

Z kobuzami przez rozstaje
Wszystko w dzikim pędzie!...
Czarny bóg w płomieniach staje,
W ognistym odmęcie.

Rozpłomienia się zwęgla
Czarnożmijny bóg-
Próżno po białego sięgał,
Znów go biały zmógł!*
*Janek Kupała

W noc, kiedy granica między światami jest cienka, życzę Wam kontaktu z Tymi,
którzy odeszli, który pozwoli zapełnić pustkę jaką po sobie zostawili.
Niezależnie od tego, jak nazywacie
i jak świętujecie ten czas - życzę Wam nadziei, zrozumienia i równowagi. 

Ściskam,
K. 

2013/10/17

Dlaczego nie ma niebieskich liści?*

To pytanie zadała niedawno jedna ze znajomych Artystek. 
No właśnie, dlaczego? 
Widmo absorpcji światła dla chlorofilu a i b załamuje się na kolorze niebieskim i zielonym,
dlaczego więc istnieją liście zielone, a niebieskie już nie?



Natura zapewne miała swój plan, gdy tworzyła liście. 
Ja natomiast planu nie miałam. Tym razem pozwoliłam robić palcom to,
na co tylko miały ochotę. 



Wyszedł z tego tak jakby listek, a opalizujące na niebiesko i złoto kuleczki opalitów
przywiodły na myśl wspomnienie niebieskich liści. 



Nie całkiem przypadkiem dziś pokazuję Wam coś z opalitami.
Te rozjaśniające pochmurne dni kamyki, choć syntetyczne,
mają moc zachęcania do uporu w działaniu i pomagają odnosić sukcesy w biznesie.
A takie wsparcie akurat teraz jest mi potrzebne. 



Niebieski Liść:
- opality
- srebro pr. 999, oksydowane i polerowane
- dostępny.


Ściskam!
K. 


2013/10/10

Yggdrasil

Koncept "Drzewa Życia" pojawia się w nauce, religii i mitologii od wieków.
Nawiązuje do połączenia wszelkiego życia na naszej planecie
i służy jako metafora w ewolucyjnym sensie. 
Różne drzewa życia kryją się w folklorze, kulturze i fikcji literackiej,
ale właściwie wszystkie odnoszą się do płodności i nieśmiertelności. 

 

Dla mnie najpiękniejszą wersją drzewa życia jest nordycki Yggdrasil, gigantyczny jesion,
noszący w sobie różne światy: Asgard, Midgard, Utgard, Hel. 

 

Bardzo lubię sobie wyobrażać, jak wygląda...
Jak kształtują się trzy podtrzymujące go korzenie, przenikające owe światy?
Jak głęboka jest studnia Urd, będąca źródłem wody, którą Norny podlewają drzewo?
Jakie wieści roznosi Ratatosk, wiewiórka - posłaniec?
Z którego kierunku będzie wiał dziś wiatr powstający pod skrzydłami wielkiego orła,
siedzącego na wierzchołku drzewa?
I jak smakuje napój bogów przyrządzany z mleka kozy Heiðrún,
podgryzającej szczytowe listki. 

 

O czym szepczą dziś cztery jelenie żywiące się korą?
Dlaczego Níðhöggr podgryza korzenie drzewa i jak wiele krwi umarłych już wyssał?
Kto go zabije podczas Ragnarök?

 

Te, i wiele innych pytań, na razie pozostają bez odpowiedzi.
Ale dzięki temu mogę snuć różne wersje wydarzeń. 

 

To drzewo powstało na specjalne życzenie pewnej Damy.
Julie bardzo podobają się moje zawieszki-literki i poprosiła mnie,
abym stworzyła dla niej drzewo tak ażurowe, delikatne,
proste i jednocześnie mocne w formie, jak te litery.
Julie uważa, że udało mi się odgadnąć Jej myśli i wyobrażenia.
Niczego więcej mi do szczęścia nie trzeba. :-)


Yggdrasil:
- srebro pr. 999, oksydowane i polerowane;
- średnica okręgu to 25 mm. 
Ściskam!
K. 

Ps. Dla tych, którzy uwielbiają, jak ja, skandynawskie klimaty muzyczne
oraz dla tych, którzy chcą je poznać, inspiracja:



2013/09/27

O tym, jak Kojot poukładał gwiazdy na niebie

Pewnego razu żyło sobie pięć wilków.
Były braćmi i razem wędrowały po świecie.
Za każdym razem, kiedy upolowały jakąś zwierzynę dzieliły się mięsem z Kojotem.
Pewnego wieczoru Kojot zobaczył, że pięciu braci z uwagą patrzy w niebo. 
- Czego tak wypatrujecie? - zapytał.
- A niczego takiego - odparł najstarszy wilk. 

 

Następnego dnia wilki znowu wpatrywały się w niebo.
Kojot zapytal najstarszego brata, cóż takiego chcą zobaczyć, ale ten nic nie odpowiedział.
Działo się tak przez trzy lub cztery noce. Nikt jednak nie chciał zdradzić Kojotowi sekretu,
bojąc się, że tylko będzie przeszkadzał.
Którejś nocy Kojot zapytał o to samo najmłodszego wilka. Ten zwrócił się do braci:
-Powiedzmy Kojotowi, on przecież nic nie zrobi. 
- Tam wysoko na niebie - tu wilki zdradziły swoją tajemnicę - widzimy dwoje zwierząt,
ale nie możemy się tam dostać.
- Wejdźmy na górę i przyjrzyjmy się im - powiedział Kojot.
- Tak, ale jak to zrobić? - zapytały wilki. 
- To bardzo łatwe - zaśmiał się Kojot. - Mogę wam pokazać, jak się to robi. 
I zebrał dużo strzał, wziął łuk, a potem zaczął strzelać w niebo.
Pierwsza strzała utkwiła w niebie, druga utkwiła w pierwszej strzale,
i tak każda z wystrzelony przez Kojota strzał trafiała w koniec poprzedniej.
W ten sposób powstała drabina sięgająca od ziemi aż do samego nieba. 
- Teraz możemy się wspiąć do góry - rzekł Kojot. 

 

Najstarszy wilk wziął ze sobą psa i zaczął się wspinać,
za nim podążyli bracia, a na samym końcu Kojot.
Wspinali się przez cały następny dzień i całą noc, potem przez jeszcze jeden dzień
i jeszcze jedną noc. Wspinali się przez wiele dni i nocy, aż w końcu znaleźli się na niebie.
Stali i z ciekawością przyglądali się zwierzętom, widzianym z dołu, z ziemi.
Były to dwa niedźwiedzie grizzly. 

 

- Nie zbliżajcie się do nich - ostrzegał Kojot. - Rozszarpią was na strzępy. 
Ale dwa najmłodsze wilki zdążyły już pobiec do przodu. W ślad za nimi pobiegli ich dwaj bracia.
Tylko najstarszy wilk został z tyłu. Lecz nic groźnego się nie stało.
Wilki podbiegły, usiadły i przyglądały się niedźwiedziom,
a niedźwiedzie przyglądały się wilkom.
Kiedy najstarszy z braci zobaczył, że jest bezpieczny, razem ze swym psem podszedł bliżej.
Kojot jednak przyglądał się z daleka. Nie ufał niedźwiedziom. 
-Jaki ładny widok - pomyślał. - Uroczo wyglądają, kiedy tak sobie razem siedzą.
Myślę, że zostawię ich w tym miejscu, żeby wszyscy mogli zobaczyć ten piękny obrazek.
Wówczas ludzie, patrząc w niebo,  będą mówić "Jest taka opowieść..." - i opowiedzą historię o mnie. 

 

Tak też Kojot uczynił.
Zostawił wilki tam, gdzie siedziały, a schodząc na ziemię pozbierał wszystkie strzały
i nikt już nie mógł zejść w dól. Potem popatrzył w niebo i zachwycił się kompozycją,
którą pozostawił. Dzisiaj wygląda ona tak samo, jak w czasach Kojota.
Ludzie nazywają ją Wielkim Wozem.
Jeśli dobrze się przyjrzycie, zobaczycie, że trzy wilki tworzą dyszel.
Ten stojący w środku to wilk najstarszy. Nadal ma obok siebie psa.
Dwaj młodsi bracia stanowią część wozu od strony dyszla,
a dwa niedźwiedzie pozostałą część, tę skierowaną ku Gwieździe Północnej. 

 

Kojot tak bardzo zachwycił się swoim pomysłem,
że postanowił umieścić na niebie także inne gwiazdy.
Poukładał je w w różne obrazy, a na końcu tych, które mu pozostały,
usypał biegnącą przez całe niebo Drogę Mleczną. 
Gdy skończył, zawołał ptaka wojaka i rzekł:
- Mój bracie, kiedy już odejdę  mów wszystkim, którzy będą spoglądać w niebo,
że to własnie ja poukładałem gwiazdy w ten sposób. Rozgłaszaj wszystkim, że to moje dzieło. 
I tak oto wojak do dziś opowiada historię o Kojocie. *

R. Erdoes, A. Ortiz, "Mity i legendy Indian Ameryki Północnej cz. I" 

 

Ten różowofioletowy, duży Jaspis jest dla mnie niczym Wszechświat.
Niczym nieboskłon wypełniony gwiazdami po brzegi. 
Widzicie pył Nebuli? Rozproszone gwiazdy? 


Nebula:
- duży donut Jaspisu (średnica 5cm);
- dwie kuleczki marmurku ametystowego;
- srebro pr. 999 i 925, oksydowane i polerowane;
- dostępny. 

Ściskam i życzę udanego weekendu!
K. 

2013/09/17

Brzoskwiniowa

Ciągle pada, więc ja dalej brnę w temat i oswajam wszystkie odcienie szarości.  ;-)



Tym razem pomagają mi w tym brzoskwiniowe kropelki Kamieni Księżycowych. 
Są cudowne, delikatne jak płatki herbacianych róż, które uwielbiała moja Babcia...
Myślę, że spodobałaby Jej się ta broszka. 
A ja z chęcią bym Jej ją podarowała.



Mogłabym wtedy przypiąć broszkę do ulubionej  sukienki Babci, tej w groszki.
Poszłybyśmy na spacer i patrzyły w niebo,
a ja - jak Dyzio marzyciel - mogłabym godzinami liczyć chmury i marzyć,
że są z waniliowego kremu, lodów malinowych,
ciastek i tortu czekoladowego. ;-)



Ach, byłoby pięknie, jak za dziecięcych lat.
Tymczasem - tylko spokój nas uratuje. No, może na spółkę z parasolem i kaloszami.
Zatem: uspokójmy się i kochajmy deszczowe dni! :-)


Brzoskwiniowa Deszczowa:
- miedź młotkowana, oksydowana i polerowana;
- brzoskwiniowy Kamień Księżycowy;
- dostępna. 

Ściskam!
K. 

2013/09/11

Deszczowa

Lubię jesienne, deszczowe dni.
Można wtedy obserwować kolorowe parasole tańczące na chodnikach.
Skakać w kaloszach po kałużach. Liczyć spadające krople. 



Można włączyć "Deszczową piosenkę"
i z kubkiem pachnącej herbaty w dłoni balansować w ciepłych bamboszach po podłodze. 



Można włożyć płaszcz przeciwdeszczowy, a wielki, mięsisty szal nikogo już nie dziwi. 
I nagle świat ma tysiące odcieni szarości, złamanej kolorami jesiennych liści. 



Można też złapać za młotek i drut.
Do kociołka dorzucić kilka kropel kamieni księżycowych i mieszać,
aż powstanie nabrzmiała deszczem, chmurna brosza. 



A później można zrobić tej chmurce zdjęcia,
takie sobie, bo przecież za oknem szarość ;-), i pokazać na blogu. 
U Was też pada?



Chmurka deszczowa:
- miedź młotkowana, oksydowana, polerowana;
- 5 kropki kamienia księżycowego;
- 35mm szerokości, 50mm długości;
- dostępna   niedostępna

Ściskam!
K.